
Sweter będzie męski, ale z opcją przerobienia go na damski.
Będziemy dziergać na podstawie wzoru DROPSa. Oczywiście nie w tylu częściach, ile sugerują autorzy. Korpus jako całość. Natomiast rękawy wyprodukujemy osobno i… wszyjemy! Tak dla odmiany. Nie przepadam za takim rozwiązaniem, ale to też trzeba umieć, więc będziemy się uczyć.
Włóczka – u mnie to będzie ta sugerowana w oryginale, czyli alpaczany grubasek DROPS Andes. Wzór jest rozpisany na właśnie takie grube włóczki i o dzierganiu z takich będę opowiadać. Można zatem wybrać wszystko, co ma około 100 metrów w 100 gramach. Jeżeli ktoś chce Zwyklaka z czegoś cieńszego, to też można, ale trzeba się nastawić, że będzie trochę przeliczania.
Ilości są podane w opisie i jest to od 700 gramów dla rozmiaru S/M po kilogram dla rozmiaru XXL. Czyli od około 700 do 1000 metrów. Takie grube włóczki są mniej wydajne i stąd takie ilości.
Druty – gruba włóczka, to i grube druty. Do Andesa producent zaleca 9.00 i już sprawdzałam, to jest słuszne zalecenie. Jeśli ktoś dzierga ścisło, to i 10.00 nie będą przesadą. Oczywiście druty z żyłką długości nieco mniejszej niż planowany obwód swetra. Jeśli ktoś umie i lubi, to można też druty skarpetkowe do rękawów i wykończeń przy szyi. Ale filmowo będzie magic loop w tych miejscach.
Dodatki – markery, igła do szycia dzianin, jakieś grube szydełko i na wszelki wypadek resztki do szydełkowych łańcuszków, bo mogą się przydarzyć.
Najpierw wyjaśnienie pierwsze – Zwyklak jest dedykowany osobom bardzo początkującym. Dlatego będę pokazywać na filmach rzeczy, które już były lub komuś wydadzą się oczywiste. Ale dla osoby, która dzierga swój pierwszy sweter, to one oczywiste wcale nie muszą być.
Teraz wyjaśnienie drugie – Zwyklak to kurs dziergania swetra z naprawdę grubej włóczki. Bardzo niewiele będę mówić o tym, jak wydziergać coś podobnego z włóczki „normalnej”. Owszem zająknę się, jak to przeliczyć i dostosować, ale nie będę w tej kwestii zbyt wylewna. Tak rzadko sama dziergam z grubasków, że warto to wykorzystać maksymalnie, kiedy już się taka sytuacja zdarzyła i napisać, i powiedzieć jak najwięcej właśnie o takich udziergach, które mają swoje „narowy”.
I wyjaśnienie trzecie – Zwyklak to sweter męski i ja go dziergam w wersji męskiej, ale na temat wersji kobiecej też będę mówić, co zmienić, żeby na kobiecie leżało jak trzeba.
Dzisiaj filmowo tylko próbka. Czemu tylko? Z dwóch powodów. Po pierwsze dobrze zrobiona i zmierzona próbka to klucz do sukcesu i wielka tajemnica braku przymusu prucia.
Wszystko jest na filmie. Jedyne, co trzeba jeszcze dopisać i doopowiadać, to kwestia, która może się pojawić, jeśli nasza włóczka się różni lub nasz rozmiar nijak się nie wpisuje w sugerowane rozmiary Zwyklaka. Jeżeli nasza włóczka nijak nie chce się dopasować do sugerowanej próbki, czyli 10 oczek nie daje 10 cm nawet po szóstej zmianie drutów. Lub jeżeli nasze obwody to okolice 80 cm w najszerszym miejscu naszej cielesności i nawet w najmniejszym rozmiarze Zwyklaka się utopimy, to musimy sobie próbkę zrobić po swojemu i przeliczyć samodzielnie.
Próbka zrobiona i zmierzona oraz nasz obwód swetra, jaki chcemy, zapisujemy w następujący sposób:
oczka z próbki – centymetry z próbki
oczka docelowe – centymetry docelowe
Na przykład:
12 oczek z próbki – daje 10 cm próbki
x oczek docelowych – potrzebuję 80 cm
I liczymy:
x oczek docelowych = oczka z próbki * centymetry docelowe / centymetry z próbki = 12*80/10 = 96 oczek
Czyli wyliczyłam sobie, ile mi będzie potrzebne na drutach, żeby sweter miał określony obwód.
Na filmie macie też podpowiedź, jak sobie poradzić, kiedy kończy nam się włóczka z motka i trzeba dołączyć nową. Dziergamy z grubaska i trzeba to łączenie dostosować, żeby było pewne i trwałe, ale jak najmniej widoczne i nie powodowało zgrubień widocznych nawet po prawej stronie.
Dziś dosłownie wszystko na filmie, oprócz jednej bardzo ważnej rzeczy – już piszę, czego nie ma.
Kiedy będziemy miały na drutach około dwóch, trzech centymetrów gotowego korpusu, to łapiemy za centymetr i sprawdzamy, czy zgadza nam się obwód! Często próbka, a cała robótka to dwie zupełnie różne miary. Jeżeli nie mamy długiej żyłki, żeby robótkę przełożyć i zmierzyć ją rozłożoną na płasko, to wystarczy sprawdzić dane z próbki. Wygładzamy sobie kawałek swetra i mierzymy, czy w naszym udziergu nadal oczka i centymetry zgadzają się z tym, co było w próbce. U mnie 10 oczek nadal musi dawać 10 cm. To sprawdzenie jest ważne! Żeby sobie nie wyprodukować za wąskiego lub za szerokiego swetra.
Wybaczcie mi filmowe dygresje na różne tematy, a to włóczki do robienia szydełkowych łańcuszków, a to grubości drutów, a to długości żyłki, ale wykorzystuję okazję, żeby poopowiadać i o tych drobiazgach. Może się komuś taka wiedza bardziej ogólna przyda. Zazwyczaj nasze razemrobienia zakładają, że siadają do nich osoby z wiedzą średnią, a co najmniej podstawową. Tym razem wychodzę z założenia, że dziergamy razem z osobami bardzo początkującymi, które jeszcze nie „utonęły” na dobre w dziewiarskim świecie, a chcą wiedzieć więcej.
Teraz zajmiemy się podkrojami pach. Wszystko jest pokazane filmowo. Bardzo szczegółowo dla tyłu i tylko troszkę mniej szczegółowo dla przodu.
Czas na dekolt – najpierw jego kształtowanie, później zszycie ramion i w końcu nabranie oczek wzdłuż linii podkroju i wykończenie.
Oprócz dekoltu możecie też spokojnie zająć się wykańczaniem dołu swetra. Wszystkie umiejętności potrzebne do tego dzieła już macie!
Część o rękawach jest na dwóch filmach. Ten pierwszy o rozpoczęciu rękawa i dociągnięciu go do poziomu pachy. Oczywiście rękaw robimy „na okrągło”, żeby uniknąć zszywania. Jeśli ktoś się uprze, że chce go zrobić „na płasko” i zszyć, to nie widzę przeciwwskazań. Można. Ale my redukujemy liczbę szwów, również w rękawie.
Podkreślam jeszcze raz to, o czym mówię na filmie, ale to ważne – nie wykańczamy dołu rękawów!!! Czekamy z tym, aż będziemy mieć te rękawy wszyte. Dopiero wtedy można będzie określić, jaka jest ich rzeczywista długość.
I główka rękawa – też cała filmowo:
A kiedy oba rękawy są gotowe, to zostaje wszywanie. Pokazane filmowo, ale winna Wam jestem kilka osobistych przemyśleń.
Ja nie lubię wszywać rękawów! Chyba nie polubię. Powodem nie jest to, że to pracochłonne czy szczególnie trudne. Nie! To wymaga cierpliwości i uwagi, żeby się wbijać igłą tam, gdzie trzeba. Żeby na początku spiąć rękawy uważnie i dokładnie. Mój problem z wszywanymi rękawami polega na tym, że jest szew, a szew pogrubia i zniekształca. Czyli mam problem estetyczny. Stanowczo wolę rękawy z główką wrabiane od góry. Moim zdaniem efekt jest lepszy, ładniejszy. Ale…
Ale żeby wiedzieć, że się coś lubi lub czegoś nie lubi, to trzeba tego spróbować! To nie może być „efekt szpinaku” – nie jem szpinaku, bo nie lubię! A próbowałeś? Nie! Przecież nie lubię.
To tutaj najpierw spróbujcie. Sprawdźcie, jak Wam jest z wszywaniem. Może się okaże, że stanowczo wolicie wszywać, a nie wrabiać od góry. Grubasek jest dobrym materiałem ćwiczebnym, bo widać doskonale oczka i nitki, a gruba włóczka sama pilnuje swojego naprężenia, więc trudno coś zepsuć, ściągnąć za bardzo. Ułóżcie sobie części swetra na stole! Nie na kolanie. Podejdźcie do tego wszywania ze spokojem i cierpliwością. Bez galopowania! Powoli zepnijcie rękaw ze swetrem. Sprawdźcie, poprawcie. Zszywajcie oczko po oczku, nitkę po nitce. Dosłownie centymetr po centymetrze. Jestem pewna, że po wszystkim stwierdzicie, że to było całkiem fajne.
Miłego dziergania!