Sowie Pióra – wspólne tworzenie

Owl Feathers to wzór DROPSa na chustę, która od momentu pojawienia się „w sieci” robi ogromne wrażenie. Bazuje na technice brioszki, ale w bardzo ozdobnej wersji. Dla kogo ten wzór? Dla osób średniozaawansowanych. Filmowy tutorial jak zwykle został przygotowany tak, żeby prowadził krok po kroku przez wszystkie etapy dziergania, ale osoby bardzo początkujące będą miały problem z opanowaniem pewnych elementów wzoru, które wymagają pewności, że nie pogubi się oczek, ale oczywiście nie zniechęcam również bardzo ambitnych osób, które jeszcze średniozaawansowane nie są, ale bardzo chcą spróbować. Sama technika nie jest trudna, to raczej pewne manewry na oczkach są w tym wzorze wyzwaniem.
Wzór – drukujemy go ze strony Dropsa, dokładnie stąd.
Włóczka – w oryginalnym wzorze sugerowane jest połączenie Delight i Alpaki, obie włóczki po 4 motki, czyli jesteśmy w grupie A włóczek DROPSa. Możecie zatem patrzeć także na Baby Merino, Florę czy Norda. Małym problemem jest to, że Delight jest przez DROPSa wycofywany, więc korzystając z jego włóczek będziemy mieli tylko wybór spośród farbowań jednolitych i stracimy cały ten potężny urok zmienności koloru, jaki dawał Delight. Jak temu zaradzić? Możecie dobrać inną włóczkę, gradientową, zmienną, która ma zbliżone parametry. Czy włóczki muszą być idealnie równe, jeśli mówimy o grubości? Nie muszą być identyczne, powinny być zbliżone, więc powiedzmy, że Sesia Talent (gradientowa) jest do rozważenia. Podobnie włóczki skarpetkowe z Gusto czy Malabrigo.
Jeśli będziecie dobierały włóczki same, to jeszcze dwie sugestie:
– grubość powinna być podobna do włóczki oryginalnej, bo wtedy chusta wyjdzie odpowiedniej wielkości, a grzebanie we wzorze, żeby zmienić wielkość jest nierealne;
– wybieramy naturalne, blokujące się włóczki, bo bez blokowania i naciągania ten wzór nie będzie wyglądał, jak należy.
Druty – 3.50 z żyłką co najmniej 80cm (i koniecznie z żyłką, nie proste).
Dodatki – mogą się przydać markery (minimum cztery) do zaznaczania poszczególnych sekcji, więc miejcie je pod ręką na wszelki wypadek, plus nożyczki, igła do chowania końcówek, czyli standardowo.
A teraz o pierwszym filmie. Całość ma prawie dwie godziny, więc została podzielona na dwie części. Przepraszam, że jest mało dygresji, ale za to gadania jest sporo. Powodem jest to, że naprawdę dziergam z Wami oczko po oczku, żeby się nikt, ale to absolutnie nikt nie zgubił w kolejnych rzędach. Podpowiadam często, jak sobie z brioszką radzić, jak rozpoznać, którą włóczką dziergamy, jakie oczko zrobić, jakie są ogólne zasady. To powinno pomóc Wam brioszkę zrozumieć i stwierdzić, że jest genialnym wzorem, tylko wymaga cierpliwości i uwagi. I tutaj napiszę dobitnie i jasno – brioszka jest wzorem, którego nie dziergamy galopem! Dziergamy jak radosne, uśmiechnięte ślimaki, delektując się każdym oczkiem i radując każdą owijką, ale jednocześnie bardzo uważnie przerabiając oczka, żeby się nie pomylić, żeby nic nie spadło. Błędy w brioszce to zło! I unikamy ich, jak możemy.
Teraz o zmianach w stosunku do wzoru – jedyne duże dotyczą oczek brzegowych. Brzeg w brioszce jest sprawą dość skomplikowaną, bo uzyskanie ładnego i estetycznego bywa przez niektórych projektantów pomijane milczeniem i mamy coś, co brzegiem jest, ale ładne… niekoniecznie. Na filmie macie pokazane, co ja robię z brzegiem – przerabiamy go tylko jednym kolorem, pilnując, żeby oczka były luźne i pozwoliły chuście pracować przy blokowaniu. Powstaje ładny łańcuszek. Małym problemem jest to, że trzeba czasami bardzo uważać na ostatnią owijkę na końcu rzędu, ale za to mamy ładny brzeg.
Gdyby ktoś chciał zrobić brzeg tak, jak sugeruje DROPS, to przerabiamy na prawej stronie robótki – pierwsze oczko prawe, ostatnie lewe; na lewej stronie robótki pierwsze lewe, ostatnie prawe. Jeśli nitka jest jedna, to robimy to pojedynczą nitką, jeśli akurat mamy na brzegu obie nitki, to przerabiamy obiema.
Czy coś jeszcze? Reszta jest wytłumaczona na filmie. Osobom początkującym sugeruję najpierw oglądanie danego rzędu na filmie i ze schematem w łapkach, a później powtórkę z robótką w dłoni, bo – szczególnie na początku – może się okazać, że patrzenie na film, schemat i oczka na drutach będą trudne. Później, kiedy wzór będzie bardziej widoczny, a Wasze przyzwyczajenie do brioszki większe, to powinno się już obywać bez powtórek. Przy rzędach, które zostawiam Wam „na pastwę” , do zrobienia samodzielnie, nie powinno być problemów, ale jeśli, to znajdźcie wcześniej podobny rząd i w razie potrzeby obejrzyjcie jeszcze raz, co się tam działo.
To powodzenia! Robimy całkiem spory kawał chusty i chyba najbardziej wymagający uwagi, więc po nim będziemy już gotowe na wszystko, co dalej.
W kolejnej części przenosimy się od piórek do linii. I skoro linie będą prostsze, to i nasze dzierganie się uprości i przyspieszy.
Na filmie jest wszystko, co dotyczy wzoru i dodatkowo pokazałam, jak chować nitki lub je łączyć, zmieniając motek. Jeśli łączenie nitek wypadnie Wam w części, gdzie jest mnóstwo prawych, to przy alpace warto zostawić końcówkę na samym brzegu lub na środku, gdzie są fragmenty brioszki i łatwiej ukryć supełki i końcówki.
Uczulę Was tylko na jedną rzecz – nadal robimy po dwa rzędy w każdą stronę, czyli brioszkowo, nadal najpierw kolorem wzoru, później kolorem tła, na prawej stronie będzie to mnóstwo oczek lewych, po lewej stronie mnóstwo oczek prawych. To na co zwrócić uwagę? Na to, że będziecie miały różne ułożenie oczek. Raz oczka prawe będą miały „mordki” w lewo, a raz w prawo, to samo z lewymi. Zwróćcie uwagę na to, żeby zawsze przerabiać oczka tak, żeby nie krzyżowy się nóżki, nie robimy oczek przekręconych. Oznacza to, że w prawe oczka będziecie się raz wbijały od prawej strony, a raz od lewej. W lewe tak samo.
Kolejny film będzie krótko i na temat – wachlarzyki przed nami i to oznacza, że prawie kończymy, dlatego bez zbędnej zwłoki kolejny odcinek tutorialu poniżej.
Czas na zamknięcie oczek. Teoretycznie do tego projektu można wykorzystać każdy sposób zamykania oczek, jaki da maksymalną elastyczność.
Wzór sugeruje, żeby zamknąć oczka następująco – traktować owijki jako oczka i zamykać oczko po oczku, nitkę po nitce, przerabiając je jako: lewe zamykane na lewo, a prawe na prawo. Dodatkowo oczka, które owijki nie mają powinny dostać dodatkowy narzut. Elastyczność to będzie miało, ale nie ukrywam, że jest troszeczkę skomplikowane, bo i lewe, i prawe, i narzuty. Spójrzcie na film i tam znajdziecie pomysł na wykorzystanie sugestii z wzoru, ale nieco inaczej – najpierw zrobimy jeden rząd dodatkowo, a później zamkniemy oczka. Ten sposób zamykania daje nam elastyczność do kwadratu – z narzutów z rzędu pierwszego i dodatkowego przerabiania oczek przy samym zamykaniu.
Jeśli ktoś wie, że nie będzie mocno blokował chusty, to może wykorzystać tylko sposób działania z drugiego rzędu, ale przerabiając każdą nitkę (i oczka i owijki też jako oczka), dodawanie narzutów można sobie wtedy darować. Jest to też sposób na poradzenie sobie, jeśli mamy nie za dużo nitki do zamykania. Innym pomysłem na braki włóczkowe jest zrobienie rzędu pierwszego kolorem wzoru, a drugiego kolorem tła.
Przy blokowaniu chusty możecie na brzegach dość mocno powyciągać ząbki, wtedy kształt, jaki sugeruje wzór na krawędzi zyska jeszcze większy urok, a i blokowanie brzegu będzie łatwiejsze.
Miłego dziergania!