Poducha w warkocze

Data publikacji: 22 maja 2023|Kategoria: wzory|Tagi: , , , , , |Czas czytania: 6,7 min|

Będziemy robić poduchę w warkocze, a to oznacza, że wybór włóczki jest dość ważny. Warkocze najlepiej wychodzą ze sprężystych, miękkich i mięsistych nitek, bo wtedy i sam warkocz jest „jak malowany”. Grubość włóczki też może działać na naszą korzyść lub nam nieco przeszkadzać. Osoby, które z pleceniem warkoczowych wzorów są za pan brat nie muszą na nią zwracać wielkiej uwagi. Jednak te z Was, które będą się z warkoczami dopiero oswajać lepiej, żeby wybierały nitki o średniej grubości. Wtedy będzie nam szybko przybywać robótki, ale gruba włóczka nie spowoduje, że przekładanie oczek będzie ryzykownym zajęciem, wymagającym siły w palcach. Podsumowując – wybieramy coś, co ma od około 200 do 350 metrów w 100 gramach.

Pytanie, ile motków przygotować, jest pytaniem podchwytliwym. Odpowiedź prawidłowa – „to zależy”. A zależy od dwóch kwestii – wielkości poduchy, która macie zamiar stworzyć i grubości włóczki, która zostanie do tego wykorzystana. Orientacyjnie można jednak podać, że poducha o wymiarach 48×48 cm robiona z włóczki, gdzie jest 150 metrów w 100 gramach, oznacza konieczność przygotowania około 500 gramów takiej nitki. Te samy wymiary poduchy, ale bardzo gruba nitka (niecałe 100 metrów w 100 gramach), to 800 gramów! Dla włóczek średniej grubości, czyli około 300 metrów w 100 gramach, to 350-450 gramów na taką poduchę.

Druty to kolejna sprawa. Wybieramy takie, by dzianina robiona prawymi oczkami wychodziła nam miękka, ale bez dziur. U mnie zazwyczaj sprawdza się zasada, że to, co zasugerował na opakowaniu producent „ścinam” o 0.25 lub 0.50. Będziemy potrzebować drutów z żyłką, o długości nieco mniejszej niż obwód naszej poduchy, czyli w większości przypadków sprawdzi się 60-80 cm.

Kwestia specjalnego pomocniczego drutu do warkoczy, a precyzyjnie pisząc do przekładania oczek w procesie ich plecenia. Jeśli ktoś ma i używa, to wyciąga z szuflady i nastawia się, że będzie z niego korzystać. Jednak ja sama ich nie używam, bo mnie koszmarnie spowalniają i na filmach będę Wam pokazywać wersję plecenia warkoczy bez pomocy trzeciego drutu. Tym bardziej, że we wzorze mamy warkocze, gdzie przekłada się maksymalnie 3 na 3 oczka, a to daje się okiełznać bez instrumentów wspomagających.

Wzór – wykorzystamy wzór na poduchę w warkocze DROPSa, tylko przerobimy go konstrukcyjnie, żeby nie mieć mało urokliwej klapki, a zamiast niej zrobić estetyczne zachodzące na siebie zapięcie na guziczki. Wzór można wydrukować bezpośrednio ze strony DROPSa w wersji polskiej lub angielskiej. Nam potrzebny będzie jedynie schemat.

Guziczki w ilościach dowolnych, ale żeby się zapięcie nie rozjeżdżało to sugeruję co najmniej 4. Można oczywiście planować zapięcie na zamek błyskawiczny, a nawet awangardowo – na rzepy, ale w wersji filmowej będą guziki.

Dodatki i drobiazgi – resztki włóczki do robienia szydełkowych prowizorycznych łańcuszków, a trochę ich zrobimy. Szydełko dostosowane grubością do tych resztek. Nożyczki, centymetr, igła do szycia dzianin.

I małe wyjaśnienie tego, co się w trakcie robienia tej poduchy będzie działo. Technik i podejść konstrukcyjnych do robienia poduch jest sporo – od bardzo prostych, które czasami dają nieco „siermiężne” i niekształtne rezultaty, do bardziej wymagających, gdzie pojawia się grafting (czyli zszywanie żywych oczek) i robienie niekoniecznie prostej tuby. Ja jestem znana z utrudniania sobie życia i szukania rozwiązań technicznie zaawansowanych. Tym razem będę się starała ograniczyć swoje zapędy i nie ciągnąć Was na bardzo trudne techniczne manowce, ale… nie pójdziemy też w kierunku bezkształtnej łatwizny. Ma być estetycznie, a to oznacza, że poprowadzę Was po nieco bardziej wymagającej wysiłku ścieżce. Oznacza to, że będzie „po mojemu”, niekoniecznie po najmniejszej linii oporu, ale z założeniem, że zależy nam na efekcie końcowym, a nie na szybkim i „bezwysiłkowym” wydzierganiu kolejnego projektu.

I jeszcze jedna ważna kwestia – jeżeli robicie „opakowanie” na istniejącą poduchę (a nie macie w planach jej szycia od zera), to mierząc ją, róbcie to „na ścisło”, bez zapasów. Dzianinowa poszewka musi na poduszce leżeć jak ulał, żeby prezentowała się w całej swojej krasie, a nie jak o dwa rozmiary za duża.

Pierwszy film jak zwykle wyszedł mi pełnometrażowy. Poprowadzi Was przez techniczny początek robótki, nabieranie oczek i pierwsze okrążenia wzoru. Później liczę na Waszą samodzielność – dziergacie poduchę prawie do połowy jej wysokości. Zatrzymajcie się 2 centymetry przed połową wysokości, bo tam zaczniemy pracować nad plisą zapięcia, ale o tym będzie w drugiej części.

W kolejnej części kursu robimy plisę, a w niej dziurki na guziki. Przy dziurkach ważne jest to, żeby wyszły nam one zwarte i mało dziurawe. Każda dziewiarka, która jest z guzikami za pan brat ma na osiągnięcie tej optymalnej zwartości swoje sposoby. Na filmie macie pokazane te, które ja stosuję najczęściej i z dobrym skutkiem. A zatem pomoże nam odpowiednie układanie oczek do przerobienia oraz „sięganie w głąb”, żeby bazą dla oczka były dodatkowo nitki poprzednich rzędów.

Po zrobieniu plisy nabierzemy oczka tyłu na nowo – na prowizorycznym szydełkowym łańcuszku, a później czeka Was samodzielne dzierganie poduszki do końca, czyli do osiągnięcia pożądanej wysokości. Nie musicie robić pełnego powtórzenia wzoru na wysokość. Zatrzymujecie się wtedy, kiedy Wam i Waszej poduszce to potrzebne.

Uwaga – jednak ważne, żeby zatrzymać się po okrążeniu nieparzystym, czyli prawdopodobnie po zakręceniu jakiegoś warkocza. Ostatnie – parzyste okrążenie zrobimy wspólnie, bo trzeba się będzie pozbyć „nadmiarowych” oczek ze wszystkich warkoczy. Zatem nie zamykajcie też oczek. Tym bardziej, że przydadzą nam się w wersji „żywej” do połączenia górnego brzegu poduchy. Jednak łączeniem oraz spodnią plisą zajmiemy się w części trzeciej i ostatniej.

W części trzeciej zajmujemy się dzisiaj zamykaniem góry i dołu poduchy oraz dolną plisą zapięcia.

Na filmie zaczynamy od ostatniego okrążenia, w którym pozbędziemy się nadmiarowych oczek w warkoczach. A później macie pokazane jak wygląda prostsza wersja zamykania otwartego dołu i góry w poduszce. Gdyby ktoś chciał się zmierzyć z zamknięciem żywych oczek, czyli wykorzystaniem graftingu, to może eksperymentować.

Następne zadanie to dolna plisa zapięcia. Ze względu na to, że uparłam się kontynuować splot ryżowy, powalczymy trochę z prowizorycznym szydełkowym łańcuszkiem – nie będziemy go pruć tylko wycinać. Dlaczego? Wyjaśnienie oczywiście na filmie.

Samodzielnie musicie przyszyć dolną plisę do złożenia poduchy oraz guziki w odpowiednich miejscach umieścić na dolnej plisie. Wskazówki, jak sobie z tym poradzić też znajdziecie na filmie. Podpowiem tylko, że zanim wyznaczycie miejsca na guziki, warto upchnąć w środku docelowe wypełnienie. Spiąć ze sobą plisy tak, żeby leżały, jak trzeba. Przygotować sobie króciutkie kawałki włóczki i przeciągnąć przez oczka plisy dolnej widoczne przez dziurki na guziki. Później wyjmujemy szpilki trzymające plisy i sprawdzamy tylko, czy kawałeczki włóczki – zaznaczenia są na tym samym poziomie.

Jeżeli wypełnienie jest bardzo puchate i całość ledwo mieści się w dzianinowej poszewce, to sugeruję przyszycie guzików nieco dalej od krawędzi dolnej plisy (niżej niż sugerują zaznaczenia włóczką). Wtedy będą one lepiej trzymały górną plisę na miejscu.

Zostaw komentarz