Myosotis – kolorowy rozpinany

To zaczynamy tradycyjnie od Prologu. A w Prologu od wzoru – czyli zaglądamy na stronę DROPSa i drukujemy opis w dowolnie wybranym języku.
Po wydrukowaniu zaglądamy na koniec wzoru i decydujemy, który rozmiar jest tym naszym ulubionym. Pamiętajcie, że DROPS ma tendencję do przygotowywania luźnych wersji swoich modeli, więc raczej nie wybierajcie rozmiaru „na zapas” większego, bo może wyjść zbyt wielki.
Kiedy wiemy, jaki rozmiar, to wracamy na pierwszą stronę i sprawdzamy, jakie ilości włóczki będą nam potrzebne dla tego rozmiaru. O włóczce wiemy, że model zaprojektowany jest dla Cotton Merino, ale bardziej ogólnie – dla włóczek, które dadzą próbkę 21 oczek na 28 rzędów (10x10cm). Jak się okazuje, wśród włóczek DROPSa będą to wszystkie włóczki z grupy B. Czyli Belle, Puna, Muskat, Lima, Karisma, Sky, Merino Extra Fine, Cotton Light, Daisy i oczywiście Cotton Merino. Będziemy dziergać karczek z żakardem, więc teoretycznie miękka włóczka będzie łatwiejsza do pracy i da ładniejszy efekt, ale jeśli ktoś się zdecyduje na bawełnę, to jak najbardziej można.
Przypominam, że DROPS ma teraz kalkulator do zamiany włóczek i jeśli ktoś zdecyduje się na jakiś zamiennik, to może przeliczyć ilości właśnie tam.
Jedna uwaga co do ilości włóczki – DROPS podaje je ze sporym zapasem i podejrzewam, że nawet te osoby, które zdecydują się na przedłużenie rękawów powinny mieć jej wystarczającą ilość, ale jeśli ktoś ma się denerwować, że chce długie rękawy i mu zabraknie, to sugeruję jeden motek więcej koloru podstawowego.
Druty – projektantka zasugerowała 4.00. Jednak już dobrze wiecie, że to sugestia i szukamy rozmiarów dokoła 4.00 tak, żeby wyszła nam wielkość próbki, czyli to może być 3.75 jeśli ktoś robi luźno, a może być 4.50, jeśli robi bardzo ścisło.
Dodatkowe drobiażdżki – na pewno markery, na pewno igła, nożyczki, centymetr, czyli standardowo. Pewnie gdzieś będziemy korzystać z szydełkowych łańcuszków, czyli resztkowa włóczka i szydełko też się przydadzą.
Oczywiście guziczki, ale tutaj dochodzimy do pewnych modyfikacji, które mam zamiar wprowadzić i dzięki nim guziki będzie można dobrać nieco później.
Właśnie – modyfikacje. Oczywiście długość rękawów i wykończenia na dole rękawów i dołu. Ale u mnie największą zmianą będzie zmiana plisy zapięcia i to będzie skutkować pewnymi modyfikacjami w czytaniu wzoru. Zrezygnuję z plisy robionej na drutach jednocześnie z przodami na rzecz plisy szydełkowej dorabianej później. Nie lubię plis na drutach, bo są za miękkie, a dziurki po dwóch użyciach robią się za duże, przez to całość nie zapina się ładnie, tylko rozłazi. Uprzedzam, bo nie będę pokazywała oryginalnej wersji.
Zaczynamy oglądać filmy i uprzedzam, że będzie dość szczegółowo, żeby radziły sobie również osoby mniej zaawansowane w sztuce machania drutami. W tych dwóch częściach mamy wszystko, co przeprowadzi nas od zera, czyli próbek i nabierania oczek, przez podwyższenie tyłu (pierwsza część), po dzierganie karczkowego żakardu (część druga).
Kolejna część filmu będzie już jednokolorowa i zajmiemy się wykończeniem karczka po żakardzie, robiąc reglan, oddzielimy rękawy od korpusu i będziemy dziergać w dół, w kierunku ażurowego wzoru (sam wzór w kolejnej części).
Mogę tylko dodać jeden drobiazg, który ułatwi ostatni etap dziergania. Będziemy dodawać oczka po obu stronach markerów na bokach swetra. To dodawanie będzie miało miejsce co 6cm. Po pierwsze można sobie na gotowym fragmencie swetra zmierzyć, ile rzędów da nam te 6cm i później liczyć rzędy, co bardzo rekomenduję. Po drugie w miejscu dodawania wepnijcie sobie otwarty marker, agrafkę lub wciągnijcie kawałek kolorowej włóczki. Oznaczycie w ten sposób miejsce poprzedniego dodawania i będzie łatwiej liczyć rzędy lub mierzyć centymetry do następnego.
Kolejny odcinek serialu o kardiganie, to odcinek, po którym cały korpus będzie skończony i przez chwilę będziemy miały bardzo gustowną kamizelkę.
Absolutnie wszystko jest pokazane filmowo, nawet chowanie nitek, bo przyznaję bez bicia, że się tym razem leniłam w tracie dziergania i zostawiałam wszystko zawiązane na tymczasowe supełki.
Rękawy przed nami i jest zwyczajowo film, a równie dobrze tym razem mogło być słuchowisko, bo pokazywania jest niewiele, a sporo opowiadania. Powodem jest to, że Wy już te rękawy możecie spokojnie robić bez filmowej pomocy.
Część kolejna zawiera: po pierwsze wachlarzyki na końcu rękawa, robione na okrągło – pojawiła się prośba o nie, więc dokręciłam film o najważniejszych kwestiach.
Teraz kwestia prania i plisy zapięcia – tak, dobrze widzicie, w takiej kolejności. Dorabiana plisa szydełkowa będzie się rozciągać znacznie mniej niż sweter na drutach, dlatego najpierw wypierzemy, a później zrobimy plisę.
Ostatni film związany z Myosotisem, ale tak naprawdę będący po prostu wytłumaczeniem, jak powstają szydełkowe plisy zapięcia i dlaczego tak je lubię. A lubię i jeśli tylko mam coś zaplanowane zapinane, z guzikami, to wybieram właśnie ten sposób tworzenia plisy.
Przy okazji coś, co się rzadko pokazuje, czyli lewa strona, ale przy takim podejściu do plisy nawet tam jest estetycznie.
I jeszcze ciekawostka dla tych, którzy nie sprawdzili dotąd, co znaczy Myosotis… Dziergałyśmy… niezapominajkę. Bajka, prawda?
Miłego tworzenia!