Kolory, kolory!

Moja ostatnio dziergana mozaikowa chusta to dobry przykład tego, że czasami ogarnia nas szaleństwo kolorystyczne i… i tu okazuje się, że twórcy dzielą się na ludzi szalonych absolutnie i w obszarze dobierania kolorów działających intuicyjne oraz na ludzi, którzy chcą lekko zaszaleć, ale nie są pewni swoich wyborów i będą bardzo wdzięczni za podpowiedź.
To może najpierw napiszę, że jeśli się komuś podoba jakieś połączenie kolorystyczne i na sam widok motków leżących obok siebie zaczynają się uśmiechać, ale wydaje im się, że jest to pomysł nietypowy, to niech się przestaną zastanawiać, czy to ma sens i czy to na pewno ładne. Im się podoba, kropka! Oni się na ten widok uśmiechają i cieszy ich sama myśl, że to właśnie takie odcienie połączą, kolejna kropka! Nawet nie pytajcie innych, bierzcie i róbcie! Koniec stawiania wykrzykników. Nie każdy zachwyci się pomysłem połączenia różowego i pomarańczowego, ale w kolorach nie ma czegoś takiego jak zestawienia zakazane, Wam się podoba i to najważniejsze. Cenzura kolorystyczna jeszcze na szczęście nie istnieje. A jeśli w Waszym środowisku pojawia się osoba, która zaczyna pełnić rolę krytyka odcieni, barw i Waszych pomysłów, to stanowczo poproście, żeby przestała.
Ale wierzę, że czasami stajemy przed wyzwaniem dobrania kolorów do siebie i potrzebujemy jakiegoś kierunku, wskazówki, sugestii. Wtedy z pomocą przychodzi koło barw, w którym „zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara wrysowano widmo ciągłe światła białego w ten sposób, że barwa fioletowa (najkrótsze promieniowanie widzialne) płynnie przechodzi w barwę czerwoną (najdłuższe promieniowanie widzialne), a więc widmo zostaje połączone w zamknięty cykl zmian barw”. Cytat z Wikipedii i zapewne zrobiło Wam się słabo, a może nawet kogoś dopadło jakieś widmo, ucieczki na przykład. Dla nas koło barw to po prostu kolorowa, tęczowa pomoc naukowa, która daje nam możliwość spojrzenia na to, co może do siebie pasować na zasadzie kontrastu (przeciwieństwa) lub komplementarności (uzupełniania się).
Sugeruję korzystanie nie z kół, gdzie kolory są pokazane jako wąski, zewnętrzny pierścień, gdzie mamy dosłownie kilka czystych odcieni, ale z takiego, gdzie całe koło jest „pokolorowane” barwami o różnym nasyceniu. W takich kołach macie wszystkie odcienie, nie znika Wam nagle turkus, koralowy, winogronowy czy głęboki leśny. Uproszczone koła nie pokażą Wam wszystkich możliwości. To, co na grafice powyżej, to to samo koło, tylko kolory zostały pokazane również jako pastelowe i bardzo nasycone.
To pobawmy się!
Kolory kontrastowe leżą naprzeciwko siebie, szukając ich, rysujemy linię przez środek od koloru, który mamy i znajdujemy kolor, który jest naprzeciwko. Zauważcie, że taka linia przechodzi przez kilka odcieni danych barw i możecie wybrać te bardzo nasycone albo te bardziej pastelowe.
Jeśli nie chcemy kontrastu, tylko poszukujemy barw uzupełniających, to rozglądamy się po sąsiadach, spoglądając w lewo i w prawo.
Ale to nie koniec, bo czasami potrzebujemy kilku kolorów i wtedy możemy na takim kole rysować trójkąty, kwadraty lub prostokąty, uzyskując bogatsze zestawienia kolorów. Spójrzcie poniżej.
Fajne? Fajne! Bo to jest ten etap projektowania naszych robótek, kiedy można się bawić bez żadnych ograniczeń.
Wasza Aga M. – Intensywnie Kreatywna
6 komentarzy
Zostaw komentarz
Musisz się zalogować żeby opublikować komentarz.
Bardzo dziękuję. Będę korzystać bo z doborem kolorów zawsze mam problem. Czy przypadkiem nie czytacie w moich myślach? Coś mi chodzi po głowie a tu proszę na blogu już jest. Jesteś niesamowita Aga! Pozdrawiam serdecznie
Bardzo się cieszę, że trafiamy z pomysłami w potrzeby.
pozdrawiam Andrzej M.
Świetny , przydatny wpis. Ja od pewnego czasu przestałam się bać mieszania kolorów. Podoba mi się i już :). Ale z palet i porad chętnie skorzystam. Dziękuję .
Pozdrawiam.
Świetnie, że trafiamy z tematami i podpowiedziami.
pozdrawiam Andrzej M.
Bardzo fajne, szczególnie na etapie planowania zakupów 🙂 jak się nie można obłożyć moteczkami, żeby do nas mówiły 😉
Motki na żywo to zawsze najlepsze rozwiązanie, ale nie zawsze możliwe, niestety, a tutaj przynajmniej jest jakaś inspiracja, w którym kierunku szukać.
pozdrawiam Andrzej M.