Spacerem przez japoński szal

Przypominamy dziś jeden z bardziej popularnych kursów – wspólne tworzenie japońskiego szala. Zaczęło się od dzierganej przeze mnie chusty – Cartouche Shawl Janelle Martin. Poniżej szczegóły potrzebne do zaplanowania tej przygody!
Co będziemy dziergać? Szal o wielkości dostosowanej do Waszych potrzeb. Wykorzystany schemat jest jednym z wzorów z popularnych japońskich książek ze splotami.
Dlaczego ten wzór? Ponieważ jest w nim całe mnóstwo charakterystycznych elementów i jeśli rozpracujemy je raz, to później będzie Wam łatwiej dziergać inne wzory.
Dla kogo? Teoretycznie dla średniozaawansowanych, bo jest tu sporo manipulacji oczkami i trzeba uważnie śledzić wzór. Jednak osoba początkująca poradzi sobie z szalem, w którym zrezygnuje z bardzo wymagających mandal i zrobi go, wykorzystując wskazówki z drugiego filmu, czyli w japoński wzór w paski.
Jaka włóczka? Założenie jest takie, że chcemy uzyskać efekt typowy dla japońskich wzorów – ładne, równe oczka, precyzyjne linie prawych przekręconych, mało dziur. Z tego powodu włóczka musi być jakąś dobrze blokującą się wełną (owcza, merino, alpaka). Ważne jest, żeby była miękka i sprężysta, a do tego równa. Żadnych rustykalnych, nierównych nitek, żadnych sznurkowatych mieszanek. Grubość – okolice 400 metrów w 100 gramach. Jako pomysły podrzucam Baby Merino, Florę, Norda lub Alpakę DROPSa, FantaRial lub Merino Soft Degrade (te są grubsze), Sock z Malabrigo czy gradientowy Urth lub Gusto. Ale tutaj macie pewną dowolność, bo jeśli ktoś uwielbia cieniutkie druty i kopciuszkowanie, to może wybrać cieńszą wełnę. A jeśli ktoś kocha szale-grubaski, to wybór grubszej włóczki, nawet znacznie grubszej nie będzie problemem (Big Merino będzie niezłe). Mam też sugestię, żeby unikać włóczek bardzo fantazyjnie i zmiennie farbowanych. Za dużo koloru sprawi, że zacznie się on gryźć z wzorem. Znacznie lepiej wyglądają farbowania jednolite, gradientowe lub spokojnie kolorowe. I jeszcze podpowiedź dotycząca dodawania włóczki z włoskiem. To się zrobiło bardzo popularne i modne – włóczka główna gładka i do tego dołożona nitka włóczki z włoskiem. Japońskie wzory najlepiej wyglądają, kiedy dosłownie każde oczko jest widoczne, nie „rozmywa się”, nie ginie w kudełkach. Czyli bardzo kudłate mohairy moim zdaniem nie są dobrym wyborem (ale to moje zdanie, wiecie, że jestem wielką miłośniczką eksperymentów), ale powiedzmy, że dodanie nitki Kid-Silka może się świetnie sprawdzić.
Ile włóczki? Wielkość szala będzie można sobie dostosować do własnych potrzeb, a co za tym idzie, również dostosowywać będziemy ilość włóczki. Ogólne wskazówki są takie – na mały szal, czyli prawie szalik (między 30 a 40 cm szerokości i około 170 cm długości) potrzebujemy około 1300 metrów. Na wielki szal – ponad 2000 metrów włóczki (szerokość ponad 60 cm i długość mocno ponad 2 metry).
Jakie druty? Takie wzory dzierga się na relatywnie cienkich drutach. Zasada jest taka, że przy włóczce około 400 metrów w 100 gramach szukamy drutów w okolicach 3.00. Jeżeli dziergamy luźno lub mamy nieco cieńszą włóczkę, to 2.75. Jeżeli dziergamy ścisło albo włóczka jest nieco grubsza, to 3.25, maksymalnie 3.50. Przy innych grubościach włóczek możecie spojrzeć na grubość sugerowaną przez producenta i odjąć od niej około pół rozmiaru, a jeśli dziergacie luźno – nawet rozmiar.
Wzór – macie go niżej w wersji do drukowania.
Narzędzia dodatkowe, które ułatwią nam dzierganie to przede wszystkim dwa markery do oznaczenia oczek brzegowych (jeżeli ktoś lubi oznaczać poszczególne powtórzenia wzorów i oddzielać je markerami, to nieco więcej niż dwa).
Najdziwniejszą rzeczą, jaka będzie potrzebna, są… cienkie, krótkie, drewniane wykałaczki. Będziemy ich używać zamiast drutów pomocniczych do warkoczy. I osoby często tu zaglądające wiedzą, że ja warkocze „kręcę” bez instrumentów pomocniczych, prosto z drutu na drut, ale tym razem i mnie będą potrzebne wykałaczki, ponieważ natrafimy na tak dziwne plecionki, że robienie ich „na żywo” będzie zbyt ryzykowne.
Schemat wzoru jest poniżej. O jego poszczególnych elementach i oznaczeniach będę opowiadać filmowo, więc nie panikujemy w tej chwili.
W pierwszym filmie jest opowiadanie ogólne o japońskich wzorach, o ich charakterystycznych schematach, o moim sposobie na ich wykorzystanie do dziergania szali i kilku innych drobiazgach.
W drugim filmie zaczynamy dziergać i uczymy się poszczególnych elementów wzoru, dowiadujemy się, co to są „ośmiorniczki” i „saneczki” i jak je zrobić. Po tej części powstaje cały dolny brzeg szala.
I zatrzymujemy się na chwilę przy brzegu. Żeby wszystko, co potrzebne było w jednym miejscu, to poniżej zapisane sekwencje oczek dla takiego brzegu, a film tylko o takim sposobie dziergania oczek brzegowych znajdziecie tutaj – KLIK:
Sekwencje oczek – i-cordowy brzeg:
1. Początek rzędu nieparzystego – oczko zdjęte z nitka z tyłu robótki, oczko zdjęte z nitką z przodu robótki, prawe
2. Koniec rzędu nieparzystego – prawe, oczko zdjęte z nitka z przodu robótki, lewe
3. Początek rzędu parzystego – oczko zdjęte z nitką z tyłu robótki, prawe, oczko zdjęte z nitką z przodu robótki
4. Koniec rzędu parzystego – oczko zdjęte z nitka z przodu robótki, prawe, lewe.
W trzecim filmie jest wyjaśnienie symboli z głównej części szala, gdzie robimy te przepiękne medaliony.
Tym samym macie wszystko, co potrzebne do zrobienia całego szala, bo górny brzeg jest identyczny jak dół i zrobienie go nie nastręczy Wam żadnych trudności.
Jeszcze jedna podpowiedź, która może pomóc – ile mniej więcej będzie miał szal przy jakiej ilości powtórzeń wzoru i sugerowanej w Prologu włóczce i drutach. Centymetry przed blokowaniem. Po blokowaniu to się może znacznie poszerzyć, o około 2 cm dla każdego powtórzenia raportu, ale to zależy od agresywności blokowania.
– 1 powtórzenie raportu – około 15 cm
– 2 powtórzenia – 20 cm;
– 3 powtórzenia – 25 cm itd. i każde kolejne powtórzenie raportu poszerzy szal o dodatkowe 5 cm.
Jeżeli ktoś chce precyzyjnie zaplanować szerokość (szczególnie przy innej grubości włóczki czy drutów), to mocno sugeruję zrobienie próbki (o niej w pierwszym filmie).
Moja decyzja dotycząca wykończeń jest mało bizantyjska – zdecydowałam się na najprostsze rozwiązanie, nawiązujące do sposobu, w jaki potraktowaliśmy długie brzegi – będzie i-cord.
Jednak filmowo macie także sugestie dotyczące wykończeń bardziej frywolnych, czyli jak podejść do zrobienia falbanki.
Zachęcam Was także do pokombinowania nad własnymi rozwiązaniami! Jedyne, na co trzeba zwrócić uwagę, to żeby trzymać się docelowej szerokości szala, żeby końcówki nie wyszły zbyt szerokie. Jeżeli chcecie mieć pewność, że tak będzie, to można najpierw zrobić całość szala, oczka na końcu też zamknąć resztką włóczki szydełkiem, tworząc drugi szydełkowy łańcuszek. W takiej formie to wyprać i zblokować. Wtedy szerokość szala będzie ustalona i łatwiej będzie kontrolować to, co się dzieje przy robieniu większych i bardziej skomplikowanych wzorów na końcu krótkiego brzegu.
Miłego japońskiego szaleństwa!
Wasza Aga M. – Intensywnie Kreatywna