Idzie nowe mohairowe z Włoch

Nowość w wersji mięciutkiej i kudłatej, czyli Rial Filati Mohair dotarł i macie go już na półkach.
W składzie mamy aż 70% mohairu i 30% stabilizującego go akrylu. Motek ma 50 gramów i jest w nim 175 metrów, czyli to całkiem przyjemna do robienia grubość 350 metrów w 100 gramach (dla porównania Kid-Silk to ponad 800 metrów w 100 gramach, czyli coś znacznie cieńszego).
Producent sugeruje druty od 2.50 do 3.00, ale to grubość, która się sprawdzi, jeśli ktoś chce mięciutki, leciutki sweterek lub bluzeczkę. Jeśli z Mohairu ma powstać szal lub chusta, to spokojnie zwiększamy to prawie dwukrotnie – do grubości od 4.50 w górę, przy czym górnej granicy nie ma, bo jak ktoś sobie wymyśli ażur na 7.50, to też można.
Dlaczego ten mohair, a nie inny. Po pierwsze dlatego, że produkowany jest w Europie, we włoskiej firmie o długiej tradycji i doświadczeniu. Po drugie oszaleliśmy na widok palety kolorów – obłędna! Po trzecie szukaliśmy mohairu średniej grubości, takiego, który nadal nadaje się na efektowne chusty, ale pojedyncza nitka sprawdzi się też w lekkim sweterku. Po trzecie ten mohair ma średni włosek (od razu uprzedzam pytania – trochę sypie kłaczkami, ale to dla mohairu naturalne, a pierwsze wrażenie jest takie, że i tak mniej, niż potrafią inne). Po czwarte motki są duże – 50 gramowe. Jest też po piąte – mohairy czasami dają wrażenie sztuczności, są miękkie, ale trochę jak wata cukrowa, prawie słychać lekkie skrzypienie. Tutaj mamy miękką, miłą nitką (nie aż tak miłą jak Kid-Silk, ale tam mamy jedwab, ale znacznie miększą niż na przykład Angora Luks).
Wasza Aga M. – Intensywnie Kreatywna