Gusto Olio – nowość

Data publikacji: 21 czerwca 2023|Kategoria: Włóczki|Tagi: , , |Czas czytania: 3,5 min|

Uwielbiamy takie sytuacje, kiedy mamy szansę na to, żeby światowa nowość stała się od razu nowością w Sklep-IKu, którą macie od razu dostępną.

I tu fanfary!!! Oto Gusto Olio, nowość absolutna i zachwycająca.

Zacznijmy od opisu ogólnego. Gusto Olio to 100% wełny merino przygotowanej w procesie produkcji w wersji superwash, czyli możemy prać gotowe dzianiny w pralce (zimna woda, delikatny program do wełny, bez wirowania, bez agresywnych środków piorących i suszenie na płasko). Motki są 100g i w motku jest około 280 metrów, czyli mamy do czynienia z wełną o grubości określanej jako „light worsted”, a gdyby odnosić to do określenia grubości używanego przez DROPSa, to jesteśmy gdzieś w „grupie B”.

Co w Olio nietypowego? Dwie rzeczy. Pierwsza jest produkcyjna – Olio to włóczka 1ply, czyli nie składa się w osobnych, wyraźnych włókien skręconych razem. Nie, tutaj mamy jedno, grubsze pasmo z lekkim skrętem, które daje lekkość i miękkość. Na dodatek wełna ma króciutki włosek, a może raczej taki mini puch, który nie tylko dodaje delikatności, ale ma też znaczenie przy farbowaniu (więcej o tym za chwilę). I od razu słychać pytania, czy taka wełna nie mechaci się bardziej niż inne. Mechacenie nie jest wcale przypisane do włóczek 1ply, wiele włóczek tradycyjnie skręconych, z większej ilości włókien, też może się mechacić. Jeśli sweterek czy otulacz się zmechaci, spokojnie można dzianinę potraktować golarką i będzie jak nowa.

To teraz druga niezwykła rzecz – farbowanie. Olio jest całkowicie ręcznie farbowane i to farbowane po prostu cudownie. Motek może wyglądać, jakby składał się dość zmiennych kolorów, ale po przerobieniu dostajemy piękną mieszankę odcieni, łagodnie przechodzących między barwami. I wracamy do tego milutkiego puchu, który mamy na powierzchni włókna – przy takim farbowaniu jak w Olio, sprawia on, że kolory pięknie przechodzą między jednym a drugim odcieniem, dosłownie mieszają się ze sobą. Z daleka wygląda to jak malowane farbami.

Uczulamy jednak na to, że ręczne farbowanie sprawia, że motki mogą się różnić nasyceniem lub odcieniem pomiędzy partiami produkcyjnymi, a widzimy też, że pewne różnice są nawet między motkami z tego samego opakowania. Jest na to prosty sposób, który sugerowany jest przez producenta każdego ręcznie farbowanego motka – najlepiej jest dziergać z dwóch motków jednocześnie, zmieniając nitkę co dwa rzędy lub jedno/dwa okrążenia. Takie podejście rozmyje różnice.

Producent sugeruje druty 3.50-4.50 (10 cm próbki to od 20 do 24 oczek). Szydełko 4.50-5.50. Próbka, którą widzicie została zrobiona na drutach 4.00. Jest miękka, lejąca, lekka, ale zwarta na tyle, że nie zaczyna się przekształcać w coś prześwitującego. Jeśli zależy Wam na bardzo mięciutkiej i delikatnej dzianinie, to nawet 5.00 będzie odpowiednie. I tu uczulam na to, żeby nie dziergać włókien 1ply na zbyt cienkich drutach. Takie wełny muszą mieć oddech, muszą mieć miejsce na to, żeby całe włókno i jego włoski mogły „spuchnąć” w kontakcie z wodą i wyschnąć w takiej pełnej formie. Za cienkie druty „niszczą” delikatność takich włóczek.

Moje pierwsze wrażenia? Niesamowicie pozytywne. Jestem zachwycona farbowaniami i chcę w zasadzie każde. Olio dzierga się przemiło i bezproblemowo. Nitka ma czasami niewielkie zmiany grubości, ale przy 1ply to nic niezwykłego, a zmiany nie są znaczne. Oczka wychodzą równe i śliczne nawet bez prania. Po zrobieniu próbki mam wrażenie, że Olio jest dość wydajne, ale z ostateczną oceną, jak bardzo, poczekam na skończenie jakiejś dużej robótki. Od razu zamarzył mi się projekt dziergany z Olio jako żakard z dwóch odcieni – może czapka… może otulacz… może nawet kardigan.

Zostaw komentarz