Bawełną tkane

Tkanie chyba nigdy popularnością nie dogoni drutów czy szydełka, ale w ostatnich latach osób, które mają i używają krosien – większych lub mniejszych – zaczyna być w Polsce więcej. Dlatego w ramach wpisów blogowych wcale od tematyki wątku i osnowy nie będę uciekać.
Dzisiaj o bawełnie jako materiale do tkania, a dokładniej o moich osobistych doświadczeniach z bawełną na krośnie.
W zasadzie każdy tkający zaczyna od szali, bo to wydaje się naturalne – długi (ale nie nieskończony) prostokąt, trzeba wykończyć później tylko dwa krótsze brzegi i to zazwyczaj frędzlami w tej czy innej formie, więc to doskonały sposób na oswajanie się z krosnem, przygotowywaniem osnowy, pierwszymi wzorami (albo i nie, bo szalona włóczka będzie wyglądała doskonale i bez wzoru), radzeniem sobie z wykańczaniem brzegów. Od szali sporo osób przechodzi płynnie do tkania chust dla niemowląt (projekt podobny, tylko powierzchnie znacznie większe) lub kocyków, a kolejnym krokiem bywają ściereczki kuchenne i/lub otulacze. To o tyle wyższa szkoła jazdy, że wymaga nie tylko utkania, ale też wykorzystania swojej własnoręcznie przygotowanej tkaniny do szycia. Wiele osób boi się tego momentu jak ognia, bo ma wrażenie, że to, co tkamy samodzielnie jest za delikatne, za miękkie, za luźno utkane, maszyna sobie z tym nie poradzi, wszystko się rozpadnie, a igła połamie (wymieniam na podstawie własnych pomysłów na katastrofy w trakcie cięcia i szycia). Okazuje się, że wcale nie, pod warunkiem, że wybierze się właściwe nitki do tkania, odpowiednią gęstość osnowy i wzory, które dają zwartą tkaninę (z czasem okazuje się, że eksperymenty z tymi „niewłaściwymi” nitkami i wzorami też nie muszą się skończyć katastrofą).
I dochodzimy do tej właściwej nitki – u mnie bohaterką pierwszych tkanin do cięcia i szycia okazała się Midara Amber (lub Amber Flower). Zaplanowałam ściereczki i bawełna wydawała się dobrym pomysłem, który powinien mi zapewnić możliwość prania i prasowania, bo wyszłam z założenia, że ściereczki mają być użytkowe, a nie ozdobne i mają wytrzymać bardzo dużo. Strzał w dziesiątkę! Nie tylko piorę w pralce, ale i suszę w suszarce.
I tu uwaga techniczna dotycząca nie tylko Ambera. Kiedy tkamy, to zazwyczaj każdy kolejny krok od osnowy do gotowego wyrobu powoduje, że coraz bardziej „ucieka” nam szerokość naszej tkaniny. Przygotowana na krośnie osnowa jest nieco szersza od tkaniny, którą tkamy, bo zazwyczaj lekko ściągamy brzegi (z latami doświadczenia udaje się nad tym panować coraz bardziej, ale i tak widzę u siebie, że to jest kilka procent szerokości mniej). Kiedy gotowy pas materiału trafia do wody (w misce lub pralce), to następuje dalsze kurczenie i przy bawełnie to jest bardzo widoczne. Wprawdzie po prasowaniu trochę się odzyskuje, bo można tkaninę rozprasować, ale znowu mamy nieco węziej. A suszarka to kolejny krok „kurczący”, bo w przypadku luźno tkanej bawełny potrafi zmniejszyć przy pierwszym suszeniu rozmiar o jeszcze trochę. Dlatego planując szerokość osnowy, trzeba mieć świadomość, że po praniu i ewentualnie suszeniu nasza gotowa ściereczka czy otulacz będzie mniejszy. Koniec dygresji.
Wracam do Ambera – kolejna zaleta i to spora, to duże motki (100g, przy Amber Flower nawet więcej) i bardzo mało supełków, które się w nich znajduje. To powoduje, że przygotowywanie osnowy i tkanie nie jest ciągłym dowiązywaniem kolejnych motków i kolejnych kawałków nitki – mamy wielki komfort ciągłości włóczki całymi setkami metrów. I to nitki, która ma niewielki skręt, a przez to jest mięciutka i tkanina z niej, nawet gęsto tkana, też zachowuje miękkość.
Minus tkania z bawełny (ale nie tylko z niej), to kwestia brudzenia dokoła siebie w trakcie pracy. Do tego trzeba się przyzwyczaić i zaprzyjaźnić z rolkami do czyszczenia ubrań i odkurzaczem. Sypią się mikroskopijne kłaczki, sypią się też czasem drobiny źle utrwalonej farby, sypią krótkie, niedokręcone niteczki. Przy czym stopień brudzenia zależy od rodzaju krosna, a dokładniej od materiału, z którego zbudowana jest siatka w krośnie. W krosnach ze sztywną siatką ona jest zazwyczaj plastikowa i nitki osnowy szorują po niej dość potężnie. Przez to osypuje się z nich więcej, ale też – co warto wiedzieć – na osnowę trzeba wybierać znacznie mocniejsze nitki, bo łatwiej się przecierają, kiedy po raz czterdziesty macha się siatką w tym samym miejscu. W krosnach nicielnicowych budowa jest nieco inna i nitka najpierw przechodzi przez oczka ze śliskiego sznurka (lub metalowe), a potem przez siatkę, która jest z metalu. To oznacza, że tarcia jest mniej, więcej ślizgania, sypie się nieco mniej, a dramat zerwanej lub przetartej nitki osnowy jest mniej prawdopodobny.
Z Ambera sypie się relatywnie mało i to drobinek, raczej nie zbiera się z siebie i z podłogi całych kłębów nitek, resztek i pyłu.
Amber daje też możliwość tkania wzorów, które doskonale widać – bo nitka jest równa, gładka i bez włoska, więc świetnie prezentują się nawet bardzo skomplikowane schematy tkania.
Moje uwielbienie do tej nitki i tkaniny, jaką z niej można stworzyć, jest spore i mam nawet w planach jakieś bardziej skomplikowane szycie z takiego własnoręcznie utkanego materiału.
I przy okazji to, co teraz mam na krośnie – też bawełna, ale w innej konfiguracji. Osnowa jest z cienkiej, merceryzowanej bawełny (kordonka). Tkam natomiast grubszą i nieco sztywniejszą niż Amber bawełną – DROPS Loves You 7. Pierwsze wrażenia z tkania są pozytywne, ale widzę różnice. Inna osnowa i inna nitka wątku powoduje, że całość jest nieco luźniejsza, bo Loves You nie zaczepia się o kordonek tak dobrze jak dwie nitki Ambera o siebie. Małe motki Loves You powodują, że co chwila muszę uzupełniać zapasy nitki na czółenku. Przeznaczenie jeszcze nieznane. To mały eksperyment i tak naprawdę decyzje zapadną dopiero po wypraniu i wyprasowaniu, kiedy nitki zmiękną i spuchną po kontakcie z wodą i będzie wiadomo, na ile stabilną tkaninę mam do dyspozycji.
Wszystkie wzory widoczne na zdjęciach pochodzą z książki „A Weaver’s Book of 8-Shaft Patterns” przygotowanej przez Carol Strickler.
Wasza Aga M. – Intensywnie Kreatywna
2 komentarze
Zostaw komentarz
Musisz się zalogować żeby opublikować komentarz.
Bardzo podoba mi się tkanie – a już te wzorki, które pokazałaś to tak nęcą, że nie wiem. Takie opinie o nitkach do tkania są bardzo cenne, szczególnie dla rozpoczynających swoją przygodę z krosnem.
Nawet mnie, który tkanie rozumie teoretycznie, a i to średnio, tkaniny, które widzę na krośnie Agi, zachwycają, a wpisy sam czytuję z ciekawością (w końcu dla mnie to podpowiedź, co kupić w prezencie jako nitki do tkania 🙂 .
pozdrawiam Andrzej M.